Wpisy archiwalne w miesiącu
Sierpień, 2015
Dystans całkowity: | 743.00 km (w terenie 155.00 km; 20.86%) |
Czas w ruchu: | 38:51 |
Średnia prędkość: | 19.12 km/h |
Liczba aktywności: | 20 |
Średnio na aktywność: | 37.15 km i 1h 56m |
Więcej statystyk |
Czwartek, 6 sierpnia 2015
Stawy
Tego dnia, wyjątkowo mi się nie chciało, więc tylko nad stawy i z powrotem.

Mieleckie stawy © Iza

Mieleckie stawy © Iza
- DST 12.00km
- Czas 00:35
- VAVG 20.57km/h
- Sprzęt Kellys Magnus
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 5 sierpnia 2015
Kierunek:Hotel Rado
Tego dnia wyjechałam rano. Pojechałam w kierunku Hotelu Rado (taki hotel pod Mielcem).
Spora część trasy przez las.
No i gorąco.. żadna nowość.
Spora część trasy przez las.
No i gorąco.. żadna nowość.
- DST 29.00km
- Czas 01:13
- VAVG 23.84km/h
- Sprzęt Kellys Magnus
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 4 sierpnia 2015
Podleszany i...
Było gorąco. Po obiedzie wyrwałam się na krótką jazdę.
Nie chciało mi się kręcić szybko. Za gorąco było. Pojechałam na Stary Mielec (przez Borek - jak ja tam dawno nie byłam). Potem kładka nad Wisłoką (kiedyś była wisząca, to dopiero była atrakcja).
No i pojechałam sobie.. Podleszany a potem zobaczyłam.. drogowskaz... No to musiałam tam jechać.
Bo tam była:
nie Śląska, nie Nowa, ani nawet nie Kameralna, a po prostu...

Taka niespodzianka:) © Iza
Nie chciało mi się kręcić szybko. Za gorąco było. Pojechałam na Stary Mielec (przez Borek - jak ja tam dawno nie byłam). Potem kładka nad Wisłoką (kiedyś była wisząca, to dopiero była atrakcja).
No i pojechałam sobie.. Podleszany a potem zobaczyłam.. drogowskaz... No to musiałam tam jechać.
Bo tam była:
nie Śląska, nie Nowa, ani nawet nie Kameralna, a po prostu...

Taka niespodzianka:) © Iza
- DST 27.00km
- Czas 01:17
- VAVG 21.04km/h
- Sprzęt Kellys Magnus
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 3 sierpnia 2015
Tarnów-Mielec
Urlop.
Długo na niego czekałam, chociaż wiedziałam, że to nie będzie urlop z prawdziwego zdarzenia. Są jednak rzeczy ważne i wazniejsze i cieszę się, że "poświęciłam" swój urlop dla rzeczy ważniejszych.
Pojechałam na rowerze, mając nadzieję, ze uda mi się pokręcić coś w międzyczasie. Czasu jednak było niewiele i średnie to było kręcenie, no ale codziennie kilka kilometrów wykręcałam (chyba tylko jednego dnia nie popedałowałam). No a poza tym upał, też skutecznie zniechęcał.
A w poniedziałek kiedy jechałam do Mielca byłam mocno zdziwiona bo jechało mi się dobrze. Byłam zdzwiona, bo było duszno i gorąco (pomimo, że słońce za chmurami), miałam wyjątkowo ciężki plecak i zakwasy w nogach po chodzeniu po górach.
No, ale "objechałam" dość szybko jak na moje obecne możliwości.
Długo na niego czekałam, chociaż wiedziałam, że to nie będzie urlop z prawdziwego zdarzenia. Są jednak rzeczy ważne i wazniejsze i cieszę się, że "poświęciłam" swój urlop dla rzeczy ważniejszych.
Pojechałam na rowerze, mając nadzieję, ze uda mi się pokręcić coś w międzyczasie. Czasu jednak było niewiele i średnie to było kręcenie, no ale codziennie kilka kilometrów wykręcałam (chyba tylko jednego dnia nie popedałowałam). No a poza tym upał, też skutecznie zniechęcał.
A w poniedziałek kiedy jechałam do Mielca byłam mocno zdziwiona bo jechało mi się dobrze. Byłam zdzwiona, bo było duszno i gorąco (pomimo, że słońce za chmurami), miałam wyjątkowo ciężki plecak i zakwasy w nogach po chodzeniu po górach.
No, ale "objechałam" dość szybko jak na moje obecne możliwości.
- DST 56.00km
- Czas 02:13
- VAVG 25.26km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 2 sierpnia 2015
Weekend w górach
Odpoczynek od roweru (ale już trochę tęsknię), ale zanim o tym co było w weekend, to muszę napisać COŚ.
W sobotę moja ulubiona para czyli Ruda&Sufa dojechali do ostatniego etapu Sudety MTB Challenge.
Czy to nie jest niesamowite? 7 dni zmagań. Dzień po dniu trudne, górskie trasy.
I Ona.. Pani Krystyna. Pierwsza kobieta w Tarnowie mająca w kolekcji Beskidy MTB Trophy (trzykrotnie) i pierwsza mająca w kolekcji Sudety MTB Challenge. Chylę czoła, niezmiennie podziwiam i.. pozytywnie zazdroszczę. Jesteś WIELKA i tyle! Żaden facet z Tarnowa nie zrobił tego co TY nasza RUDA!
Tarnów dumny, GTA dumne, ja dumna!
A ja w weekend wreszcie wyruszyłam w góry. Zaczęło się przyjemnie bo na dworzec w Mościcach zajechało powiatowe Pendolino i pomknęłam nim do Sącza. Pendolino powiatowe jednak tylko z wyglądu przypominało Pendolino, bo do Sącza jedzie 2 godziny 8 minut. Długo trochę, ale za to.. wygodne siedzenia, klimatyzacja. Byłam pod wrażeniem.
W sobotę wybrałyśmy się z Bożeną, na niewymagającą kondycyjnie t (mało podejść), ale dosyć długą trasę. Z miejscowości Wierchomla Wlk do bacówki na Wierchomli, stamtąd na Jaworzynę z Jaworzyny do Czarnego Potoku, a stamtąd do Krynicy. Było świetnie, słonecznie z widokami. Na trasie spotkałyśmy uczestników Spartan Race, więc było na co popatrzeć (ciekawe zawody).
Były piękne widoki, odpoczynek i…. była tęsknota za rowerem, kiedy na trasie widziałam bikerów (było ich całkiem sporo). Ot taka ciekawostka… kiedy jadę na rowerze po górach.. myślę, że chętnie bym pochodziła… popodziwiała widoki… kiedy idę, to myślę, że pojeździłabym. I to „zboczenie” przyglądania się szlakowi pod kątem jazdy… czy da się tu podjechać, czy da się zjechać itd.
No i były wspomnienia… przecież pierwszy raz w górach z moim Magnusem byłam na Jaworzynie. Jakie to było dla mnie wtedy wyzwanie! I maratony krynickie gdzie Jaworzyna była jednym ze zdobywanych szczytów. Lubię Beskid Sądecki i chętnie tam
wracam.

Po dojściu do Bacówki na Wierchomli © Iza
Zdjęcie w stylu Pana Adama © Iza
W sobotę moja ulubiona para czyli Ruda&Sufa dojechali do ostatniego etapu Sudety MTB Challenge.
Czy to nie jest niesamowite? 7 dni zmagań. Dzień po dniu trudne, górskie trasy.
I Ona.. Pani Krystyna. Pierwsza kobieta w Tarnowie mająca w kolekcji Beskidy MTB Trophy (trzykrotnie) i pierwsza mająca w kolekcji Sudety MTB Challenge. Chylę czoła, niezmiennie podziwiam i.. pozytywnie zazdroszczę. Jesteś WIELKA i tyle! Żaden facet z Tarnowa nie zrobił tego co TY nasza RUDA!
Tarnów dumny, GTA dumne, ja dumna!
A ja w weekend wreszcie wyruszyłam w góry. Zaczęło się przyjemnie bo na dworzec w Mościcach zajechało powiatowe Pendolino i pomknęłam nim do Sącza. Pendolino powiatowe jednak tylko z wyglądu przypominało Pendolino, bo do Sącza jedzie 2 godziny 8 minut. Długo trochę, ale za to.. wygodne siedzenia, klimatyzacja. Byłam pod wrażeniem.
W sobotę wybrałyśmy się z Bożeną, na niewymagającą kondycyjnie t (mało podejść), ale dosyć długą trasę. Z miejscowości Wierchomla Wlk do bacówki na Wierchomli, stamtąd na Jaworzynę z Jaworzyny do Czarnego Potoku, a stamtąd do Krynicy. Było świetnie, słonecznie z widokami. Na trasie spotkałyśmy uczestników Spartan Race, więc było na co popatrzeć (ciekawe zawody).
Były piękne widoki, odpoczynek i…. była tęsknota za rowerem, kiedy na trasie widziałam bikerów (było ich całkiem sporo). Ot taka ciekawostka… kiedy jadę na rowerze po górach.. myślę, że chętnie bym pochodziła… popodziwiała widoki… kiedy idę, to myślę, że pojeździłabym. I to „zboczenie” przyglądania się szlakowi pod kątem jazdy… czy da się tu podjechać, czy da się zjechać itd.
No i były wspomnienia… przecież pierwszy raz w górach z moim Magnusem byłam na Jaworzynie. Jakie to było dla mnie wtedy wyzwanie! I maratony krynickie gdzie Jaworzyna była jednym ze zdobywanych szczytów. Lubię Beskid Sądecki i chętnie tam
wracam.

Po dojściu do Bacówki na Wierchomli © Iza



Odpoczynek w Bacówce na Wierchomli © Iza

Uczestnicy Spartan Race © Iza

Z JAworzyną w tle © Iza

Jaworzyna © Iza
- Aktywność Jazda na rowerze