Niedziela, 23 sierpnia 2015
Okolice i Jamna - rozjazd po Myślenicach
Wczoraj był maraton, a dzisiaj był rozjazd.
Rozjazd w bardzo dobrym, doborowym towarzystwie (tak sobie żartowałam, że to dla mnie jedyna okazja „siedzieć” na kole Mironowi).
Sufa, który wygrał z anoreksją (jego własne słowa).
Przygotowania do drogi © Iza
W okolciach Uroczyska Jamna © Iza
KTM w pięknych okolicznościach przyrody © Iza
Miron © Iza
Wierzba, Sufa i Ruda © Iza
PAn Sufa © Iza W fajnych mundurkach.
Zbiorcze nr 1
© Iza
Na wieży widokowej w Bruśniku (odc. 1) © Iza
Na wieży widokowej w Bruśniku (odc. 2) © Iza
Najbardziej udane zdjęcie:) © Iza
Miron © Iza
Jedzie Sufa © Iza
Rudej rany po Myślenicach (jakiś narwany „grabczan” w nią wjechał) .

Rany po Myślenicach © Iza
Diabli Kamień © Iza
Sufa po fikołku (odc.1) © Iza
Sufa po fikołkach (odc. 2) © Iza
Zbiorcze nr 2 © Iza
Zbiorcze nr 3 © Iza
I jeszcze jedno zdjęcie z wieży © Iza
I jeszcze jedno © Iza
Miron tropiciel © Iza
Piknikowcy © Iza
Rozjazd w bardzo dobrym, doborowym towarzystwie (tak sobie żartowałam, że to dla mnie jedyna okazja „siedzieć” na kole Mironowi).
Pani Krystyna wpadła na pomysł żeby zaprosić kilka osób z GTA na jazdę w okolicach Tarnowa. Padło na weekend „myślenicki”, tak więc z Myślenic wracaliśmy w dużym gronie.
Wieczorem posiadówka u Pani Krystyny i Adama i jak zwykle sporo śmiechu.
No, a rano trzeba było wstać, bo Jamna "wzywała".
Jakoś jakiś czas temu, kiedy Pani Krystyna przedstawiała mi swój plan, myślałam: albo jedno albo drugie. Albo maraton w sobotę i odpoczynek w niedzielę, albo brak maratonu w sobotę i jazda w niedzielę. Ale jakoś tak.. mimochodem wyszło to i to. No i dobrze, bo jak widać dało się objechać.
Wyruszliśmy w składzie: Pani Krystyna, Pan Adam, Wierzba, Miron, Sufa, Piotrek i ja. W Tarnowie była jeszcze Agnieszka, ale na rower z nami nie pojechała z powodu jakiejś niedyspozycji zdrowotnej. Poszła na miasto. Taka tradycja w GTA:), ktoś więc musiał iść na miasto.
Do Jastrzębiej pojechaliśmy autami (tak żeby można było jak najwięcej pojeździć po terenie). Wycieczka była tym razem krótsza niż zwykle, a to dlatego, ze towarzystwo śląskie musiało jeszcze powrócić na Śląsk o przyzwoitej godzinie.
Oj… jak bardzo potrzeba było mi takiej wycieczki (nie byłam na takiej od kilku miesięcy). Przyjazne, umiarkowane tempo, najlepsze towarzystwo, fajna trasa (jak to z Adamem dość sporo podjeżdżania i fajne zjazdy, chociaż ze względu na krótszą trasę nie było aż tyle przewyższenia, więc i w dobrej kondycji zakończyłam tę wycieczkę).
Generalnie dobrze mi się dzisiaj jechało (może dlatego, że takie fajne, przyjazne tempo).
Zamarzyło mi się żeby tam na Jamnej, w pensjonacie pobyć sobie parę dni. Pochodzić, pojeździć na rowerze, poczytać. Może kiedyś ten pomysł zrealizuję.
A dzisiaj było wszystko: trochę stromego wspinania się pod górę, trochę szutru, asfaltu, terenowych podjazdów i dużo fajnych zjazdów. Zaczelismy od Jastrzębiej i parkingu w pobliżu Pensjonatu Uroczysko Jamna, a potem dalej wkoło Jamnej (wieża widokowa w Bruśniku, Bukowiec itd.). No a na koniec Jamna. W jednym ze sklepów wzbudziliśmy sporą sensację. Jeden ze stałych jego bywalców (w sumie to wyglądał tak jakdyby go nigdy nie opuszczał), powiedział:
- ale macie fajne mundurki!
Wiśnienką na torcie okazał się słynny zjazd Pana Adama (jest naprawdę trudny, nigdy go nie zjechałam w całości). Dzisiaj próbowali wszyscy, ale zwycięsko z próby wyszedł tylko Adam i Miron. Bardzo efektownego fikołka wykonał Sufa. Przeżył:).
Dzisiaj miałam czystą radość z jazdy. Tak brakuje mi właśnie takich jazd!. Już wiem co chcę robić w przyszłym sezonie!
Jakoś jakiś czas temu, kiedy Pani Krystyna przedstawiała mi swój plan, myślałam: albo jedno albo drugie. Albo maraton w sobotę i odpoczynek w niedzielę, albo brak maratonu w sobotę i jazda w niedzielę. Ale jakoś tak.. mimochodem wyszło to i to. No i dobrze, bo jak widać dało się objechać.
Wyruszliśmy w składzie: Pani Krystyna, Pan Adam, Wierzba, Miron, Sufa, Piotrek i ja. W Tarnowie była jeszcze Agnieszka, ale na rower z nami nie pojechała z powodu jakiejś niedyspozycji zdrowotnej. Poszła na miasto. Taka tradycja w GTA:), ktoś więc musiał iść na miasto.
Do Jastrzębiej pojechaliśmy autami (tak żeby można było jak najwięcej pojeździć po terenie). Wycieczka była tym razem krótsza niż zwykle, a to dlatego, ze towarzystwo śląskie musiało jeszcze powrócić na Śląsk o przyzwoitej godzinie.
Oj… jak bardzo potrzeba było mi takiej wycieczki (nie byłam na takiej od kilku miesięcy). Przyjazne, umiarkowane tempo, najlepsze towarzystwo, fajna trasa (jak to z Adamem dość sporo podjeżdżania i fajne zjazdy, chociaż ze względu na krótszą trasę nie było aż tyle przewyższenia, więc i w dobrej kondycji zakończyłam tę wycieczkę).
Generalnie dobrze mi się dzisiaj jechało (może dlatego, że takie fajne, przyjazne tempo).
Zamarzyło mi się żeby tam na Jamnej, w pensjonacie pobyć sobie parę dni. Pochodzić, pojeździć na rowerze, poczytać. Może kiedyś ten pomysł zrealizuję.
A dzisiaj było wszystko: trochę stromego wspinania się pod górę, trochę szutru, asfaltu, terenowych podjazdów i dużo fajnych zjazdów. Zaczelismy od Jastrzębiej i parkingu w pobliżu Pensjonatu Uroczysko Jamna, a potem dalej wkoło Jamnej (wieża widokowa w Bruśniku, Bukowiec itd.). No a na koniec Jamna. W jednym ze sklepów wzbudziliśmy sporą sensację. Jeden ze stałych jego bywalców (w sumie to wyglądał tak jakdyby go nigdy nie opuszczał), powiedział:
- ale macie fajne mundurki!
Wiśnienką na torcie okazał się słynny zjazd Pana Adama (jest naprawdę trudny, nigdy go nie zjechałam w całości). Dzisiaj próbowali wszyscy, ale zwycięsko z próby wyszedł tylko Adam i Miron. Bardzo efektownego fikołka wykonał Sufa. Przeżył:).
Dzisiaj miałam czystą radość z jazdy. Tak brakuje mi właśnie takich jazd!. Już wiem co chcę robić w przyszłym sezonie!
Sufa, który wygrał z anoreksją (jego własne słowa).

Przygotowania do drogi © Iza

W okolciach Uroczyska Jamna © Iza

KTM w pięknych okolicznościach przyrody © Iza

Miron © Iza

Wierzba, Sufa i Ruda © Iza

PAn Sufa © Iza W fajnych mundurkach.

Zbiorcze nr 1
© Iza

Na wieży widokowej w Bruśniku (odc. 1) © Iza

Na wieży widokowej w Bruśniku (odc. 2) © Iza

Najbardziej udane zdjęcie:) © Iza

Miron © Iza

Jedzie Sufa © Iza
Rudej rany po Myślenicach (jakiś narwany „grabczan” w nią wjechał) .

Rany po Myślenicach © Iza

Diabli Kamień © Iza

Sufa po fikołku (odc.1) © Iza

Sufa po fikołkach (odc. 2) © Iza

Zbiorcze nr 2 © Iza

Zbiorcze nr 3 © Iza

I jeszcze jedno zdjęcie z wieży © Iza

I jeszcze jedno © Iza

Miron tropiciel © Iza

Piknikowcy © Iza
- DST 50.00km
- Teren 30.00km
- Czas 03:41
- VAVG 13.57km/h
- Sprzęt KTM
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko znajomi. Zaloguj się · Zarejestruj się!