Niedziela, 25 września 2016
Cergowa
„ Ilekroć jestem w Dukli, zawsze coś się dzieje” – napisał Andrzej Stasiuk w „Dukli”.
To może wobec tego Dukla coś takiego w sobie ma, że jeśli ją odwiedzisz zawsze coś się dzieje? Nie tylko u Stasiuka? Bo ja tak mam - byłam w Dukli czwarty raz (trzy poprzednie to były maratony), zawsze COŚ się działo.
Nie inaczej było dzisiaj (rozbiłam telefon… z hukiem upadł na asfalt u podnóża Cergowej), a jakieś 3 godziny przed dojściem do celu złapał nas solidny deszcz, lekka burza, potem pobłądziliśmy na szlaku, a na koniec „dopadła” na słynna beskidoniska glina i zejście do Dukli było przeżyciem nieco ekstremalnym.
„ No więc Dukla. Dziwne miasteczko z którego już nie ma dokąd pojechać, dalej jest tylko Słowacja, a jeszcze dalej Bieszczady, lecz po drodze diabeł jak litanię powtarza swoje „dobranoc” i nic z rzeczy ważnych się nie przydarza, nic tylko kruche domy przycupnięte przy szosie…” – znowu Stasiuk. A więc Dukla.
Na ogół pewnie senna, dzisiaj sobotnia, ożywiona. Targ. Taki niespotykany np. w Tarnowie. Tak wiejsko-miejski. Wiklinowe koszyki, używane ciuchy, warzywa, wielkie wory ziemniaków. Ja takie targi pamiętam z Rudnika. Chodziłam na nie z Babcią, kiedy chciała kupić kury, albo świnkę. Pamiętam do dzisiaj małe świnki, które sprzedający trzymali w lnianych workach, a ja delikatnie dotykałam, próbując dotknąć ryjka. Wzruszały mnie te małe świnki. Więc znowu tutaj jestem. Wróciłam. Ukochany Beskid Niski. Ten klimat…. „ Szosa to wznosi się i opada i za każdym wzniesieniem Cergowa wynurza się nad powierzchnię pejzażu coraz wyżej i wyżej. Przypomina szczyt, który chce się przewrócić. Jej północny stok jest niezwykle stromy, podczas gdy inne zbocza opadają łagodnie i po beskidzku. Góra wygląda jakby pełzła ku północy, wlokąc za sobą ciężkie, rozlazłe ciało jak jakaś foka albo człowiek, który pełznie na łokciach”. Weszliśmy z Agnieszką i Tomkiem, dzisiaj na Cergową. Potem poszliśmy dalej: Pustelnia św. Jana z Dukli, Chyrowa i do Dukli. Kawał solidnej trasy. Przepiękne, monumentalnie buki, zieleń bardzo soczysta momentami, cisza i spokój jak w żadnych innych górach, a deszcz wzmógł zapach lasu i butwiejących liści. Salamandra plamista spotkana po drodze i dwa domy w głębokim lesie, a raczej ich pozostałości. Jakaś historia kryje się za tymi ruinami. Ciekawe jaka? Popatrzcie jaka piękna jest Cergowa…
To może wobec tego Dukla coś takiego w sobie ma, że jeśli ją odwiedzisz zawsze coś się dzieje? Nie tylko u Stasiuka? Bo ja tak mam - byłam w Dukli czwarty raz (trzy poprzednie to były maratony), zawsze COŚ się działo.
Nie inaczej było dzisiaj (rozbiłam telefon… z hukiem upadł na asfalt u podnóża Cergowej), a jakieś 3 godziny przed dojściem do celu złapał nas solidny deszcz, lekka burza, potem pobłądziliśmy na szlaku, a na koniec „dopadła” na słynna beskidoniska glina i zejście do Dukli było przeżyciem nieco ekstremalnym.
„ No więc Dukla. Dziwne miasteczko z którego już nie ma dokąd pojechać, dalej jest tylko Słowacja, a jeszcze dalej Bieszczady, lecz po drodze diabeł jak litanię powtarza swoje „dobranoc” i nic z rzeczy ważnych się nie przydarza, nic tylko kruche domy przycupnięte przy szosie…” – znowu Stasiuk. A więc Dukla.
Na ogół pewnie senna, dzisiaj sobotnia, ożywiona. Targ. Taki niespotykany np. w Tarnowie. Tak wiejsko-miejski. Wiklinowe koszyki, używane ciuchy, warzywa, wielkie wory ziemniaków. Ja takie targi pamiętam z Rudnika. Chodziłam na nie z Babcią, kiedy chciała kupić kury, albo świnkę. Pamiętam do dzisiaj małe świnki, które sprzedający trzymali w lnianych workach, a ja delikatnie dotykałam, próbując dotknąć ryjka. Wzruszały mnie te małe świnki. Więc znowu tutaj jestem. Wróciłam. Ukochany Beskid Niski. Ten klimat…. „ Szosa to wznosi się i opada i za każdym wzniesieniem Cergowa wynurza się nad powierzchnię pejzażu coraz wyżej i wyżej. Przypomina szczyt, który chce się przewrócić. Jej północny stok jest niezwykle stromy, podczas gdy inne zbocza opadają łagodnie i po beskidzku. Góra wygląda jakby pełzła ku północy, wlokąc za sobą ciężkie, rozlazłe ciało jak jakaś foka albo człowiek, który pełznie na łokciach”. Weszliśmy z Agnieszką i Tomkiem, dzisiaj na Cergową. Potem poszliśmy dalej: Pustelnia św. Jana z Dukli, Chyrowa i do Dukli. Kawał solidnej trasy. Przepiękne, monumentalnie buki, zieleń bardzo soczysta momentami, cisza i spokój jak w żadnych innych górach, a deszcz wzmógł zapach lasu i butwiejących liści. Salamandra plamista spotkana po drodze i dwa domy w głębokim lesie, a raczej ich pozostałości. Jakaś historia kryje się za tymi ruinami. Ciekawe jaka? Popatrzcie jaka piękna jest Cergowa…

Cmentarz w Łysej Górze © Iza

Pozostałości po synagodze w Dukli © Iza

Cergowa © Iza

Po drodze © Iza

Na szczycie Cergowej © Iza

Agnieszka i Tomek © Iza

Widoczki © Iza

Widoki z Cergowej © Iza

Las na Cergowej © Iza

"zwłoki" drzewa (nazwa własna: Tomek) © Iza

Tarnina © Iza

Schodzimy z Cergowej © Iza

Widoki z Cergowej 2 © Iza

Kapliczka © Iza

Chyża © Iza

Bliźniaczki © Iza

Cergowa raz jeszcze © Iza

W drodze 2 © Iza

W drodze 3 © Iza

Widoczki © Iza

Młaka © Iza

Pustelnia św. Jana z Dukli © Iza

Trochę lasu © Iza

Zaczęło lać © Iza

Dość mokro © Iza

Dośc błotnie © Iza

Bąbelki © Iza

Salamandra © Iza

Dom zły © Iza

Cergowa (zejście z okolic Chyrowej) © Iza

Cergowa (zejście z okolic Chyrowej) 2 © Iza

Widok na Duklę © Iza

Widok na Duklę 2 © Iza
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko znajomi. Zaloguj się · Zarejestruj się!