Niedziela, 10 lutego 2013
Lubinka i Dolina Izy czyli prezentacja Powiatu Tarnowskiego cz. 1
Jak powiedziałam w filmie – mam dzisiaj ogromną przyjemność zaprezentować mały fragmencik ziemi tarnowskiej. Mnie szczególnie bliski, bo to są górki, pagórki , w okolicach, których najczęściej bywam podczas rowerowych eskapad.
Czyli okolice Lubinki ( skądinąd chyba dużo prawdy jest w tym co mówiłam w filmie, jeśli chodzi o genezę nazwy LUBINKA, ponieważ dzisiaj widzieliśmy po drodze kilka samochodów wiozących myśliwych).
Opowiadając o Lubince w filmie, zapomniałam dodać, że oprócz masywu o tej nazwie w powiecie tarnowskim, jest również wieś LUBINKA. A zarówno pagórek jak i wieś znajdują się na terenie gminy Pleśna ( bardzo pięknej gminy, położonej w terenie pagórkowatym z mnóstwem atrakcji).
Krysia zadzwoniła wczoraj z propozycją wyjazdu na narty, ale jako , że ona miała czas tylko bardzo wcześnie rano, to zrezygnowałam, ponieważ chciałam chociaż jeden dzień podczas weekendu wyspać się.
Jak się okazało, nie był to zły pomysł. Myślę, że na nartki wybiorę się w tygodniu, a taki spacer zimowy , w takich okolicznościach przyrody to jest COŚ!
Nie wiem jak słowami oddać moje emocje, radość, kiedy przekroczyłam szlaban i weszłam w drogę prowadzącą do Doliny Izy.
Bo … hm.. tam jest po prostu niewyobrażalnie pięknie. Ani zdjęcia, ani filmiki nie oddadzą ( bo nie mogą) klimatu tego miejsca… bieli tego nienaruszonego śniegu.. tych wszystkich jarów, wąwozów , strumyków i innych fajnych rzeczy. Przepiękna zima…
Napadała cała masa śniegu.
Jak tak sobie szliśmy… i tylko achy i ochy było słychać, Alek powiedział: dla takich chwil się żyje.
Tak, zdecydowanie tak. Jestem bardzo szczęśliwa, że mam możliwość wyjścia z domu i takiego spaceru, w tak pięknych okolicznościach przyrody, że takie miejsca i takie widoki mam tak blisko domu. I że mam chęć, pragnienie wyjścia z domu i oglądania przyrody, bo rzeczywiście.. jak powiedział Alek.. dla takich chwil ( między innymi ) się żyje.
Pierwsze zachwyty to były już podczas jazdy samochodem, bo kiedy dojechaliśmy do Szczepanowic i zaczęły się pierwsze „górskie” widoki, no to po prostu nie sposób nie wyrażać emocji głośno.
Spacer był więc bardzo, bardzo udany. Temperatura bardzo przyjemna. Śniegu bardzo dużo, więc łatwo się nie szło, ale w tym była cała przyjemność.
W Dolince Izy śmigał sobie jakiś narciarz, nie wiem czy miał biegówki, czy toury.
Potem już wracając też widzieliśmy jakąś parę na biegówkach. Zastanawiałam się czy moje nartki dałyby radę w takim śniegu, obawiam się , że byłby problemy.
Sport ten robi się jak widać coraz bardziej popularny i dobrze, bo to naprawdę cudowny sport na zimę.
Ogromną przyjemność sprawia mi kręcenie tych filmików ( zwłaszcza tych , w których mam okazję pokazać moje okolice). Jakbym jakieś swoje powołanie odnalazła.
Może to kwestia tego, że to coś NOWEGO? A ja bardzo to lubię.. jak coś nowego odkryję, czegoś się mogę nauczyć, doświadczyć.
Rozmawialiśmy wczoraj z Mirkiem na temat naszych „karier” sportowych. Pytałam Mirka czy już nie będzie startował w rajdach. Powiedział, że raczej nie.
Zapytałam : czy to już koniec naszych startów Mirek?
Mirek: no pewnie tak… ale za to jak skończyliśmy?:) zwycięstwem w Odysei.
Powiedziałam: no tak.. trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść:).
Być może rzeczywiście nadszedł taki czas… czas, kiedy sportowej rywalizacji już nie będzie, a będzie większe podziwianie świata, wyprawy w góry itd.
Może tak to już musi być. Wszystko ma swoje miejsce i swój czas.
Może więc teraz nadszedł czas bardziej spokojnego sportowania, a wzmożonego oglądania świata?
Zobaczymy.
Dzisiejsze dwa pierwsze filmiki nieco nam nie wyszły, ale nastąpiło małe nieporozumienie. Następnym razem będzie lepiej.
Wycieczka zajęła nam 2 godzinki, myślę, że tak ok. 10 km przeszliśmy.
Średnie tętno – 136
Spalone kalorie - 741
Polecam długie, zimowe spacery. To naprawdę dodaje energii i pozwala zdystansować się od problemów.
I chyba już dużo przyjemniejsze niż jazda rowerem w zimie.
Jednak na rowerze za bardzo się marznie i co tu dużo mówić, do Doliny Izy w takich warunkach jak dzisiaj wjazd byłby niemożliwy.
Nakręcilismy kilka filmików. Niestety dzisiaj jest jakiś beznadziejny transfer i daje sobie spokój na dzisiaj, bo szkoda nerwów.
Zapraszam więc na jutro, bo jest kilka bardzo ciekawych ujęć z Dolinki.
k
I trochę zdjęć, żeby jeszcze mocniej podkreślić piękno Doliny

Wejście do Doliny Izy© lemuriza1972

W Dolinie© lemuriza1972

Było sporo śniegu...:)© lemuriza1972

Śnieg cieszy...:)© lemuriza1972

Punk kulminacyjny Dolinki© lemuriza1972

Iza w Dolinie Izy© lemuriza1972
I jeszcze kilka zdjęć z wczoraj

Krypta na Świętym Krzyżu© lemuriza1972

W drodze na szczyt© lemuriza1972

Idziemy© lemuriza1972

Na platformie widokowej© lemuriza1972
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
No , trzeba się po prostu tam udać i znaleźć dogodną ścieżkę.
Ja poświęciłem tym terenom dobrych kilkanaście godzin, ale było warto.
Marcinka kryje wiele ciekawych terenów do jazdy a co dopiero okolice Lubinki gdzie z rzadka ktoś się zapuszcza. Gość - 21:27 wtorek, 12 lutego 2013 | linkuj
Ja poświęciłem tym terenom dobrych kilkanaście godzin, ale było warto.
Marcinka kryje wiele ciekawych terenów do jazdy a co dopiero okolice Lubinki gdzie z rzadka ktoś się zapuszcza. Gość - 21:27 wtorek, 12 lutego 2013 | linkuj
Musiałeś za daleko pewnie w głąb wjechać po zjeździe. Jak sie konczy zjazd to trzeba tak prawie na wprost wjechać z delikatnym odychyleniem w lewo..
Nie wiem jak to wytłumaczyć.
JA też dopiero w tym roku po 4 latach jeżdżenia tam trafiłam na tę przeprawę przez strumyk i dalej jest droga.
Kolos kiedyś gdzieś napisał, że tak się da, więc zaczęłam szukać, bo wydawało mi się ze nie ma przejazdu.
Rzeczywiście jak po zjeżdzie za bardzo w głąb pojedziesz to tam są same krzaki, za strumykiem.
Więc wystarczy dobrze się rozglądnąć:)
Powodzenia Lemuriza1972 - 18:14 wtorek, 12 lutego 2013 | linkuj
Nie wiem jak to wytłumaczyć.
JA też dopiero w tym roku po 4 latach jeżdżenia tam trafiłam na tę przeprawę przez strumyk i dalej jest droga.
Kolos kiedyś gdzieś napisał, że tak się da, więc zaczęłam szukać, bo wydawało mi się ze nie ma przejazdu.
Rzeczywiście jak po zjeżdzie za bardzo w głąb pojedziesz to tam są same krzaki, za strumykiem.
Więc wystarczy dobrze się rozglądnąć:)
Powodzenia Lemuriza1972 - 18:14 wtorek, 12 lutego 2013 | linkuj
To w takim razie będę musiał się tam wybrać na wiosnę i dokładniej opatrzyć sytuacje, ja tam byłem jak było bardzo zarośnięte i nie widziałem żadnej sensownej ścieżki.
krasu - 16:10 wtorek, 12 lutego 2013 | linkuj
Podjazd o którym piszę ( ten którym można się "wydostać" z Doliny), to podjazd całkowicie terenowy, prowadzący przez las, bez widoków na Dunajec. Dopiero po pokonaniu sporego odcinka w lesie dojeżdzamy do szlabanu, potem kawałek przez pola i dojeżdzamy do asfaltówki.
Zarówno w filmiku jak i poście do Krasa, pisałam tylko o samej Dolinie. Nie o tym jak się do niej dostać.
Oczywiście możliwości wjechania do Doliny są pewnie różnorakie, ja na razie próbowałam tylko dwóch.
Zjazd od szlabanu z wiatą i od szlabanu oddalonego trochę od asfaltówki tej która "idzie" obok Winnicy.
Jeszcze raz tłumaczę drogę najprostszą jadać od Tarnowa ( bo wariantów dostania się do szlabanu z wiatą) jest co najmniej kilka.
Jedziemy drogą powiatową Tarnów- Zakliczyn od Koszyc ( serpentyny).
Dojeżdzamy do skrzyżowania drogi z drogą na Rychwałd, po lewej przystanek.
Jedziemy do góry w kierunku remizy OSP.
dojeżdzamy do skrzyżowania w lesie. Kierujemy się lekko w prawo tą szerszą asfaltową drogą. Jedziemy kawałek. Po lewej szlaban i wiata.
Jedziemy drogą, po lewej cmentarz wojenny. Zjeżdżamy w dół. Szeroka, szutrowa droga . 3 km.
dojeżdzamy do miejsca gdzie widoczne są już strumyczki.
I tu mamy do wyboru - albo dalej w las ( trudniejsza ale bardziej atrakcyjniejsza droga, w tym sporo pod górę, kiedy będzie błoto może być momentami trudno, ale spokojnie się przejedzie) albo wracamy pod górę z powrotem szutrem.
Strumyczek trzeba przekroczyć mniej więcej w tym miejscu, co ja na filmie i dalej będzie już droga , która wyprowadzi nas do ściany lasu.
Bardzo fajny podjazd, wymagający dosyć sporo siły, ale dla średnio zaawansowanego bikera przejezdny.
Dojeżdżamy do szlabanu, przekraczamy pole i dalej albo w prawo albo w lewo asfaltem zalezy gdzie chcemy jechać. Lepiej w prawo bo tam i Winnica i piękny widok na Dunajec i zjazd do niebieskiego rowerowego nad Dunajcem.
Lemuriza1972 - 15:13 wtorek, 12 lutego 2013 | linkuj
Krasu, wjazd i wyjazd jest z kilku stron. Iza opisuje podjazd z widokiem na przełom Dunajca. Niestety dla niektórych podjazd ten może się okazać z byt trudny a po deszczach nie możliwy. Jest oczywiście i dojazd od dołu, od Dunajca a właściwie to Dąbrówki Szczepanowskiej. Tereny są sprawdzone, przechodzone w tamtym roku. Wymagają trochę ingerencji zeby się tam bezpiecznie poruszać i nawet przysłowiowy, niedzielny rowerzysta mógł zobaczyć co kryją okoliczne lasy. Myślę,nawet o jakimś oznaczeniu trasy lub kilku, żeby ktoś nie zabłądził.
Gość - 07:43 wtorek, 12 lutego 2013 | linkuj
No właśnie o to chodzi, że jak przejedziesz strumyk to potem spokojnie można sobie podjechać lasem do góry ( jak zajrzysz na bloga wieczorem , to mówię o tym w kolejnych odcinkach filmu i pokazuje miejsce w którym należy go przekroczyć żeby znaleźć dróżkę w lesie), wjeżdżasz do takiego leśnego szlabanu i tam kawałek przez pola do asfaltowej drogi i można wedle uznania , albo w prawo dołem w kierunku Dunajca, albo w lewo w kierunku wsi Lubinka.
Lemuriza1972 - 16:53 poniedziałek, 11 lutego 2013 | linkuj
A więc to jest ta dolina Izy, pamiętam jak pierwszy raz wjechałem tam rowerem i bardzo spodobał mi się ten długi leśny zjazd. Dolinka rzeczywiście ma swój urok i taki górski klimat chociaż leży "tylko" na pogórzu. Szkoda tylko że chyba nie ma stamtąd jakiejś drugiej sensownej drogi/ścieżki, przynajmniej ja nie znalazłem jak chciałem z dołu pojechać w kierunku Dunajca. Strumyk okazał się niewystarczająco przejezdny ;) Pozdrawiam i czekam na kolejne filmiki z okolicy, a ciekawych miejsc nam na szczęście tutaj nie brakuje.
krasu - 16:25 poniedziałek, 11 lutego 2013 | linkuj
Chyba wiele osób czekało na tą dzisiejszą wyprawę, ale najbardziej to chyba autorka :)
No i jest. Pierwsza i do tego zimowa w dodatku, można powiedzieć, w dziewiczym śniegu.
Niedługo pewnie stanie się miejscem obowiązkowym, bo i widoki urocze i jest trochę wymagające czyli można dobrze potrenować. Wręcz idealne na biegówki.
Wszystko przemija, ale i są nowe rzeczy. Taka kolej rzeczy.
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=572&slowa=czas%20zbierania
To następnym razem Dolina na nartach ? :) Gość - 22:35 niedziela, 10 lutego 2013 | linkuj
No i jest. Pierwsza i do tego zimowa w dodatku, można powiedzieć, w dziewiczym śniegu.
Niedługo pewnie stanie się miejscem obowiązkowym, bo i widoki urocze i jest trochę wymagające czyli można dobrze potrenować. Wręcz idealne na biegówki.
Wszystko przemija, ale i są nowe rzeczy. Taka kolej rzeczy.
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=572&slowa=czas%20zbierania
To następnym razem Dolina na nartach ? :) Gość - 22:35 niedziela, 10 lutego 2013 | linkuj
Komentować mogą tylko znajomi. Zaloguj się · Zarejestruj się!