Poniedziałek, 29 lipca 2013
Piekło:)
Jeśli wczoraj był upał, to dzisiaj było… piekło.
Wyjechałam z domu o 10.30 i nie było czym oddychać. Zatykało. Zastanawiam się czy dzisiaj byłabym w stanie podjechać jakikolwiek podjazd, bo nawet wjazd na most w Gosławicach sprawił mi nieco trudności.
Pojechałam do Radłowa. Tam bardzo przyjemnie. Nad wodą upału nie czuć, tym bardziej, że co chwilę wchodziłam do wody popływać. Jakie to przyjemne.. taka chłodna woda i pływanie:).
Niestety powrót już taki fajny nie był.
Żar, afrykański żar. Dzisiaj to chyba było 45 stopni w słońcu.
Wlokłam się niemiłosiernie. Nie byłam w stanie rozwinąć jakiejś większej prędkości, ani mi się specjalnie nie chciało.
W Rudce zatrzymałam się w sklepie, bo nie miałam już nic do picia i po tym "bufecie" jakoś dowlokłam się do domu.
Jutro na szczęście temperatura ma ponoć spaść znacząco, więc będzie można zrobić jakąś dłuższą jazdę.
Tour de Pologne jutro jedzie przez nasz piękny powiat tarnowski, więc kto wie, może pojadę popatrzeć.
Zobaczymy. W środę mają start z Tarnowa ( do kolejnego etapu), więc też będzie można pooglądać.
Hm… w sobotę maraton w Komańczy. Temperatura ma być wysoka. Jeśli będzie tak wysoka jak dzisiaj to nie bardzo sobie to wyobrażam.
Zdarzało mi się jechać w bardzo wysokiej temperaturze ( powyżej 30 stopni), np. maratony w Tarnowie, maraton w Ustroniu, Głuszycy, ale tylko raz zdarzyło mi się jechać maraton w temperaturze powyżej 40 stopni w słońcu.
I to było przeżycie traumatyczne.
Pisałam nie raz już o tym. To były Michałowice 2008. Łatwy technicznie maraton, ale niestety w 90% trasa w otwartych polach. Słońce grzało tak, że trudno to sobie wyobrazić.
Miałam już dreszcze, momenty załamania takie, że myślałam, że usiądę i nie pojadę dalej.. ale nie było drzew, cienia i nie było gdzie usiąść:), więc trzeba było jechać…
Miałam wtedy jechać dystans 70 km ( dwie pętle). Skonczyłam po pierwszej pętli, zresztą nie tylko ja, większość skończyła.
O ile dobrze pamiętam 7 osób pojechało na ten długi dystans, a Furman ( bo to chyba on) o ile dobrze pamiętam wylądował w karetce.
Więc oby takiej temperatury nie było. 30 stopni można przeżyć. 40 stopni, myślę, że będzie bardzo ciężko.
Po Michałowicach pytałam Mirka, co można zrobić, jak się przygotować na taką temperaturę.
Mirek powiedział: nie przygotujesz się za bardzo… jeden organizm lepiej to znosi, drugi gorzej… i na to wielkiego wpływu nie masz.
No oczywiście można byłoby próbować jeździć w takich temperaturach, przyzwyczajać organizm do takiego wysiłku.
Ja staram się cały tydzień przed takim wyścigiem bardzo, bardzo dużo pić.
I koniecznie Litorsal.
Jakieś inne pomysły?


Wyjechałam z domu o 10.30 i nie było czym oddychać. Zatykało. Zastanawiam się czy dzisiaj byłabym w stanie podjechać jakikolwiek podjazd, bo nawet wjazd na most w Gosławicach sprawił mi nieco trudności.
Pojechałam do Radłowa. Tam bardzo przyjemnie. Nad wodą upału nie czuć, tym bardziej, że co chwilę wchodziłam do wody popływać. Jakie to przyjemne.. taka chłodna woda i pływanie:).
Niestety powrót już taki fajny nie był.
Żar, afrykański żar. Dzisiaj to chyba było 45 stopni w słońcu.
Wlokłam się niemiłosiernie. Nie byłam w stanie rozwinąć jakiejś większej prędkości, ani mi się specjalnie nie chciało.
W Rudce zatrzymałam się w sklepie, bo nie miałam już nic do picia i po tym "bufecie" jakoś dowlokłam się do domu.
Jutro na szczęście temperatura ma ponoć spaść znacząco, więc będzie można zrobić jakąś dłuższą jazdę.
Tour de Pologne jutro jedzie przez nasz piękny powiat tarnowski, więc kto wie, może pojadę popatrzeć.
Zobaczymy. W środę mają start z Tarnowa ( do kolejnego etapu), więc też będzie można pooglądać.
Hm… w sobotę maraton w Komańczy. Temperatura ma być wysoka. Jeśli będzie tak wysoka jak dzisiaj to nie bardzo sobie to wyobrażam.
Zdarzało mi się jechać w bardzo wysokiej temperaturze ( powyżej 30 stopni), np. maratony w Tarnowie, maraton w Ustroniu, Głuszycy, ale tylko raz zdarzyło mi się jechać maraton w temperaturze powyżej 40 stopni w słońcu.
I to było przeżycie traumatyczne.
Pisałam nie raz już o tym. To były Michałowice 2008. Łatwy technicznie maraton, ale niestety w 90% trasa w otwartych polach. Słońce grzało tak, że trudno to sobie wyobrazić.
Miałam już dreszcze, momenty załamania takie, że myślałam, że usiądę i nie pojadę dalej.. ale nie było drzew, cienia i nie było gdzie usiąść:), więc trzeba było jechać…
Miałam wtedy jechać dystans 70 km ( dwie pętle). Skonczyłam po pierwszej pętli, zresztą nie tylko ja, większość skończyła.
O ile dobrze pamiętam 7 osób pojechało na ten długi dystans, a Furman ( bo to chyba on) o ile dobrze pamiętam wylądował w karetce.
Więc oby takiej temperatury nie było. 30 stopni można przeżyć. 40 stopni, myślę, że będzie bardzo ciężko.
Po Michałowicach pytałam Mirka, co można zrobić, jak się przygotować na taką temperaturę.
Mirek powiedział: nie przygotujesz się za bardzo… jeden organizm lepiej to znosi, drugi gorzej… i na to wielkiego wpływu nie masz.
No oczywiście można byłoby próbować jeździć w takich temperaturach, przyzwyczajać organizm do takiego wysiłku.
Ja staram się cały tydzień przed takim wyścigiem bardzo, bardzo dużo pić.
I koniecznie Litorsal.
Jakieś inne pomysły?

Urlop:)))© lemuriza1972

Zalew w Radłowie© lemuriza1972

Dunajec© lemuriza1972
- DST 31.00km
- Teren 4.00km
- Czas 01:34
- VAVG 19.79km/h
- Sprzęt Kellys Magnus
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
Niektórzy (ja) padają już przy 25*... patologia jakaś... :)
mors - 20:13 środa, 31 lipca 2013 | linkuj
Ja lubię taka afrykańską temperaturę..., fakt jeździ się ciężko... ale co tam
Nefre - 22:01 poniedziałek, 29 lipca 2013 | linkuj
u mnie w pokoju na poddaszu dziś doszło do 40,2 stopnia, wieeelgachne okno dachowe ma swoje minusy w lecie ;)
piotrkol - 20:01 poniedziałek, 29 lipca 2013 | linkuj
Komentować mogą tylko znajomi. Zaloguj się · Zarejestruj się!